Po trzech tygodniach, statek kosmiczny leciał już na ziemie. Gdy Vegeta myślał, że pozbył się Bulmy z myśli, to grubo się mylił. Te myśli zasnęły na jakiś czas. Na krótki na czas.
Bulma siedziała w salonie. Bawiła się aparatem cyfrowym.
-„Powinnam zrobić jakieś zdjęcie Vegecie” –Pomyślała. –Chociaż, on i tak nie da sobie zrobić. –Wstała, podeszła do okna, i spoglądała na niebo. –„Wracaj szybko. Proszę…” –Po krótkim czasie. –Dość lenistwa. Dawno nie byłam na zakupach. Nawet dawno nie widziałam Yamuchy. Ciekawe co porabia. W ogóle gdzie on jest. Wspominał coś o treningu… Ale nie słuchałam go. –Poszła wolnym krokiem do kuchni. Woda w czajniku zaczęła się gotować. Wzięła szklankę w której była nasypana kawa, zalała (nikomu nie będę mówiła jak się robi kawę^^) . –Kawa zalana, a więc teraz czas na pracę. –Gdy już była w laboratorium i zrobiła większości tego co miała zrobić i usłyszał dziwne dobijanie się do okna. –Czyżby Vegeta już wrócił nie słyszałam jak statek lądował. –Poszła otworzyć okno i wyjrzeć przez nie. Ujrzała Yamachę który prześlizgną się jej przez okno. Bulma nic nie zdążyła powiedzieć gdy Yamacha znalazł się przed nią. Usłyszała tylko:
-Cześć. –Szybko zamkną okno, i schował się w oddali od okna.
-Powiedz mi… CO TY WYRABIASZ!!!! Chcesz żebym umarła na twoje wygłupy!!!
-Nie… Yyy… Ja tylko eee…
-Co tylko?!?! Ty tylko mnie kiedyś zabijesz!!!
-Ale…
-Co zrobiłeś?
-Yyy… Ja…
-To wiem, co dalej.
-Uciekłem z randki.
-Co zrobiłeś?
-Uciekłem z randki.
-Dlaczego?
-Nie chcesz wiedzieć.
-To chociaż powiedz przed kim się chowasz. –Skierował wzrok na podłogę, po czym spojrzał na Bulmę.
-Przed taka jedną pedantką. Zresztą szkoda słów.
-Jak chcesz.
-To czy mogę zostać na kilka godzin?
-Jasne. –Podeszła do drzwi. –Chcesz kawę?
-Pewnie.
-A wiec uciekłeś z randki?
-No tak jakby. –Podała mu ciepłą kawę prawie pod nos.
-Od tej strony cię nie znałam. –Usiadła.
-Ja też nie znałem się z tej strony. A Vegeta już wrócił czy jeszcze nie?
-Jeszcze nie wrócił. –Mruknęła cicho.
-Nie martw się. Pewnie już leci.
Masz racje. –I tak minęło kilka godzin, przy miłej rozmowie.