Kochana, wyszedłem dziś z domu wieczorem na plaże
Pooddychać świeżym powietrzem oceanu
W parterze słońce dopalał się chińskim obrazkiem,
A obłok się piętrzył jak wieko fortepianu.
Dawno, latami smakowałaś daktyle i pomarańcze,
Rysowałaś tuszem, czasami śpiewałaś.
Trwałaś ze mną, ale odleciałaś z wykształconym architektem
A sadząc z maili koszmarnie zgłupiałaś.