Perlista łza spływa obok nosa wytartą ścieżką, Natepna zaraz za nią, myśląc jak zawiniła W mętliku łgarstwa i niedomówień. Leżę na wznak. Spoglądając w Ciebie. W twarz Twoja zaklętą w papierze. Ślepia masz puste Jak serce Twoje. Palce nie drgają w zawziętej nienawiści. Czym jesteś…? Jak żyjesz…? Pytania rozsiewam choć w gruncie…