Rozwierasz szeroko drzwi Lecz obok Twojego ramienia, Niezauważalnie Przechodzi Kostucha, Co wlasną pracę spełniła; Odziana w czerwoną szatę Z kropelek ludzkiej posoki. Płynie nad brukiem skostniałymi nogami, Co ucięte zdaja sie przez wiatr. Wymija mnie i patrzy w ma dusze, Chce mnie zapamiętać, Z pewnoscia powroci… Przechodzę przez drzwi; Swoisty zapach pustki drażni mi nozdrza.